Często trudno mi zabrać się za coś nowego. Zwykle jest to spowodowane brakiem czasu, lub niechęcią przed nieznanym uniersum. Szansa się zwiększa, jeśli jest to w tematyce postapokalipsy. The 100 zapowiada się całkiem dobrze, odcinek jest intrygujący, niepokojący i przyjemny. A to za sprawą Kassa Morgana.
[SPOILER ALERT]
Mamy do czynienia z życiem w kosmosie i dowiadujemy się, że młodzi ludzie zostaną wysłani na ziemię, by sprawdzić, czy można na niej żyć. Wśród nich jest niepełnoletnia blondynka, prawdopodobnie główna bohaterka. Ma na imię Clarke i nie za bardzo chce znaleźć się na ziemi, boi się. No ja sama nie byłabym zachwycona, jakbym się znalazła w takiej sytuacji.
Ogólnie sytuacja na statku kosmicznym jest mało przyjemna i każdy musi się podporządkować pod surowe zasady. Nie ma się co dziwić, że setka nastolatków zaczyna kombinować i buntować się przeciwko dotychczasowemu sposobowi życia.
Lądują na ziemi, Octavia, czyli druga chyba ważniejsza postać jako pierwsza staje na ziemi. Jest postacią bardzo ciekawą, mnie intryguje i ma zadatki na lidera, choć to Clarke nieumiejętne kieruje drużyną marzeń. Muszą dostać się w konkretne miejsce, by przeżyć.
Niesamowicie podoba mi się wrzucenie w tym miejscu "Radioactive" zespołu Imagine Dragons. Bardzo klimatyczne i sprawia, że serial jest przystępny i miły w odbiorze.
Dalej możemy ujrzeć jak radzą sobie ludzie w nowej rzeczywistości. Są sami, brak dorosłych, więc nie do końca chcą słuchać się kolejnego człowieka, który nakazuje im posłuszeństwo. Mimo wszystko udaje jej się zebrać grupę, która idzie rozeznać. Bada okolicę. Są w jakimś lesie i pojawiają się wątpliwości. Czy na pewno jest tak bezpiecznie? Zaraz po tym jak mówią, że nie ma zwierząt, widzą jelenia. ZMUTOWANEGO jelenia. Ma dwie głowy! Czy na pewno jest tak bezpiecznie? No ja nie wiem...
W jeziorze jednak są jakieś żyjątka, jedno z nich atakuje Octavię, którą bohatersko ratuje bardziej rozgarnięty chłopak.
W międzyczasie akcja wraca do statku kosmicznego. Matka Clarke ratuje komuś życie, cudem unikając śmierci. Chodziło o wykroczenie, którego się dopuściła. Zbyt duża ilość narkozy czy leków. W The Walking Dead ludzie z wyspy postępują w podobny sposób. To tak w ramach ciekawostki.
Nasze dzieciaki kombinują jak pozbyć się bransolet, które są jedynym sposobem na to, by mieć jakąkolwiek łączność z tymi na górze. Dostają fałszywą informację, że na ziemi coś nie gra, a króliki doświadczalne umierają. To w sumie jest bardzo mądre - przecież jeśli jest bezpiecznie, dorośli też wrócą i będzie tak samo źle, jak w kosmosie. Sama chętnie pozbyłabym się tego ustrojstwa, gdybym miała taką możliwość.
Udaje się wpaść na z pozoru niebezpieczny pomysł przekroczenia jeziora i gdy pierwszy śmiałek ląduje bezpiecznie po drugiej stronie, przebija go włócznia, a odcinek się kończy.
Jestem pozytywnie zaskoczona. Dopiero zaczynam się lubić z sciene fiction, a tu dodatkowo jest motyw zniszczonego świata (postapo) i wizji życia w przyszłości, więc moje ukochane motywy. Ogląda się bardzo przyjemnie, nim się obejrzysz, a są napisy końcowe. Jestem bardzo ciekawa, jak potoczy się akcja i co się wydarzy. Sam wątek kosmosu jest ingrygujący i pozostawia taki delikatny niedosyt, dawkuje nam to wszystko powoli. Niesamowitych zwrotów akcji to tu jeszcze nie ma (poza tą śmiercią na końcu), a akcja jest w miarę spokojna i jednostajna, co nie znaczy, że serial jest słaby! Absolutnie nie! Klasyfikuje się jako ciekawa alternatywa tego, co widziałam dotychczas.
Rose
[SPOILER ALERT]
Mamy do czynienia z życiem w kosmosie i dowiadujemy się, że młodzi ludzie zostaną wysłani na ziemię, by sprawdzić, czy można na niej żyć. Wśród nich jest niepełnoletnia blondynka, prawdopodobnie główna bohaterka. Ma na imię Clarke i nie za bardzo chce znaleźć się na ziemi, boi się. No ja sama nie byłabym zachwycona, jakbym się znalazła w takiej sytuacji.
Ogólnie sytuacja na statku kosmicznym jest mało przyjemna i każdy musi się podporządkować pod surowe zasady. Nie ma się co dziwić, że setka nastolatków zaczyna kombinować i buntować się przeciwko dotychczasowemu sposobowi życia.
Lądują na ziemi, Octavia, czyli druga chyba ważniejsza postać jako pierwsza staje na ziemi. Jest postacią bardzo ciekawą, mnie intryguje i ma zadatki na lidera, choć to Clarke nieumiejętne kieruje drużyną marzeń. Muszą dostać się w konkretne miejsce, by przeżyć.
Niesamowicie podoba mi się wrzucenie w tym miejscu "Radioactive" zespołu Imagine Dragons. Bardzo klimatyczne i sprawia, że serial jest przystępny i miły w odbiorze.
Dalej możemy ujrzeć jak radzą sobie ludzie w nowej rzeczywistości. Są sami, brak dorosłych, więc nie do końca chcą słuchać się kolejnego człowieka, który nakazuje im posłuszeństwo. Mimo wszystko udaje jej się zebrać grupę, która idzie rozeznać. Bada okolicę. Są w jakimś lesie i pojawiają się wątpliwości. Czy na pewno jest tak bezpiecznie? Zaraz po tym jak mówią, że nie ma zwierząt, widzą jelenia. ZMUTOWANEGO jelenia. Ma dwie głowy! Czy na pewno jest tak bezpiecznie? No ja nie wiem...
W jeziorze jednak są jakieś żyjątka, jedno z nich atakuje Octavię, którą bohatersko ratuje bardziej rozgarnięty chłopak.
W międzyczasie akcja wraca do statku kosmicznego. Matka Clarke ratuje komuś życie, cudem unikając śmierci. Chodziło o wykroczenie, którego się dopuściła. Zbyt duża ilość narkozy czy leków. W The Walking Dead ludzie z wyspy postępują w podobny sposób. To tak w ramach ciekawostki.
Nasze dzieciaki kombinują jak pozbyć się bransolet, które są jedynym sposobem na to, by mieć jakąkolwiek łączność z tymi na górze. Dostają fałszywą informację, że na ziemi coś nie gra, a króliki doświadczalne umierają. To w sumie jest bardzo mądre - przecież jeśli jest bezpiecznie, dorośli też wrócą i będzie tak samo źle, jak w kosmosie. Sama chętnie pozbyłabym się tego ustrojstwa, gdybym miała taką możliwość.
Udaje się wpaść na z pozoru niebezpieczny pomysł przekroczenia jeziora i gdy pierwszy śmiałek ląduje bezpiecznie po drugiej stronie, przebija go włócznia, a odcinek się kończy.
Jestem pozytywnie zaskoczona. Dopiero zaczynam się lubić z sciene fiction, a tu dodatkowo jest motyw zniszczonego świata (postapo) i wizji życia w przyszłości, więc moje ukochane motywy. Ogląda się bardzo przyjemnie, nim się obejrzysz, a są napisy końcowe. Jestem bardzo ciekawa, jak potoczy się akcja i co się wydarzy. Sam wątek kosmosu jest ingrygujący i pozostawia taki delikatny niedosyt, dawkuje nam to wszystko powoli. Niesamowitych zwrotów akcji to tu jeszcze nie ma (poza tą śmiercią na końcu), a akcja jest w miarę spokojna i jednostajna, co nie znaczy, że serial jest słaby! Absolutnie nie! Klasyfikuje się jako ciekawa alternatywa tego, co widziałam dotychczas.
Rose
Komentarze
Prześlij komentarz