Do tej pory nie daje mi to spać - jakim cudem 10 sezon show jest lepszy od poprzedników? Serio, takiej dawki emocji nie było dawno. No może pojawienie się Negana coś tam wzbudza, jednak ten odcinek pełen był wszystkiego, co najlepsze, najgorsze i Bóg wie, co jeszcze. Jestem pod wrażeniem, nie tylko showrunnerki, którą jest Angela Kang, lecz także aktorów i rozwoju postaci w jakie się wcielają.
[SPOILER ALERT]
Wzgórze płonie, a jego obrońcy walczą tak naprawdę o resztki dobytku. Trup ściele się gęsto, latają strzały, broń w gotowości, kiedy nagle w hordzie odnajduje się ktoś zaginiony. W końcu, po tych odcinkach okazuje się, że Magna żyje (co niesamowicie mnie cieszy!) i jakimś sposobem udało jej się przemknąć wśród sztywnych. Scena jest naprawdę niepokojąca, budzi przerażenie. Po prostu - kobieta nie wygląda dobrze i sytuacja nie ma się najlepiej.
W tym odcinku dzieje się dużo. Dzieci ukrywające się w lesie są względnie bezpieczne. Judith zdaje się pilnować wszystkiego najlepiej, jak potrafi. Kelly, Mary, malutki Adam oraz mężczyzna, którego imienia nie zapamiętałam idą przez las, zostają w pewnym sensie zaatakowani i otoczeni przez zombie. Poświęcenie Mary jest tu kluczowe. Gamma ginie, choć jej wątek mógłby być jeszcze jakoś ciekawie poprowadzony. Beta przekonuje ją, że wciąż będzie kroczyć razem z nimi, lecz jako żywy trup, na co kobieta sprzeciwia się. Cieszę się, że ta postać w pewnym sensie przejrzała na oczy i odcięła się od takiego życia. Scena w samochodzie jest także niepokojąca i mrozi krew w żyłach. Dawno nie było okazji, by drżeć o życie bohaterów. Na tym etapie szkoda byłoby mi niemal wszystkich postaci. Kelly jest naprawdę świetna! Wystarczy, że nie wiadomo, co dzieje się z jej siostrą. Naprawdę, kochani Twórcy!
Jest także Lydia, córka Alphy, która świadoma zagrożenia błądzi po lasach, aż wpada w ręce Negana, który w poprzednim [10x11] odcinku walczył dzielnie po stronie antagonistów. Zamyka ją w chatce w lesie, wyświadczając jej matce swego rodzaju przysługę. Zwabia kobietę do lasu i dzieje się to w końcowych scenach! Więc finał odcinka jest fenomenalny. Negan zabija Alphę. Zabija i przynosi jej głowę siwowłosej, która mam nadzieję - jest w końcu szczęśliwa! Mężczyzna też zwierza się kobiecie ze swojego życia - jak miał żonę, którą kochał, jak zachorowała. Poruszająca scena, zważywszy na to, że Negan zbyt wylewny nie jest.
Carol tutaj generalnie dostaje ze swoje. Nie wiem, czy mnie to rozbawiło, czy nie, ponieważ odcinek był trudny, ale na pewno owa scena zostanie mi w pamięci na długie lata. Podoba mi się nastawienie Miko, która na pewno była zdenerwowana, nie wiedząc, co dzieje się z najważniejszą osobą w jej życiu. Co prawda wątek tych kobiet został jakby zatrzymany, ponieważ rozstają się - jednak wydaje mi się, że wciąż stoją za sobą, jako przyjaciółki. Yumiko w przypływie gniewu uderzyła Carol, co mnie osobiście satysfakcjonuje.
Dowiadujemy się, jak Magna i Connie wydostały się z jaskini. Szkoda jednak, że tego nie pokazali. Chętnie bym to zobaczyła! No, ale wiadomo, odcinek wtedy byłby niesamowicie długi, a to nie są pierwszoplanowe postaci. Ta scena budzi wiele emocji. Myślę, że dla niej było to trudne, nie tylko jako przyjaciółki Connie, lecz także jako dla lidera. Pamiętacie chyba, jak stracili Berniego? Generalnie widać tu sporą zmianę, jaka zachodzi w charakterze dziewczyny. Zauważalna jest trauma, strach a wydarzenia z jaskini odbijają się tu mocno. Żałuję tylko, że od momentu pojawienia się tych postaci scen między nimi, lub jakiś retrospekcji jest tak mało! Ta piątka osób wprowadza sporo nie tyle, co zamieszania, co wiele nowych wątków, a ich umiejętności są niezwykle cenne.
Wciąż nie wiadomo, czy Connie żyje, czy nie. Do zakończenia sezonu mamy CZTERY [!] odcinki i nie wiem, czy cokolwiek się wyjaśni. Z czego 10x13 będzie poświęcony Michonne. Bardzo ciężko to stwierdzić, bo sezon poszedł w górę, jeśli chodzi o jego jakość i "fajność", choć muszę przyznać, że mimo faktu, że fanką postapo jestem wielką, 7 i 8 sezon były takie sobie, a 9 zaczyna się fajnie mniej-więcej od finałowego odcinka.
Czy pogodziłam się z faktem, że mojego ulubionego shipu nie będzie? Tak, raczej tak. To było smutne i łamiące serce, ale wszystko się kończy, nawet w postapo! Może właśnie tak będzie lepiej? Może właśnie tak musiało być? A może to próba charakteru i walka o siebie nawzajem? Pozostanie na takiej linii zapewnia nam właśnie trwanie przy sobie i pójście za sobą w ogień. Zwłaszcza teraz, bo bitwie. Nie sądzę, żeby Magna i Yumiko zostały w konflikcie, zresztą scena po ich rozmowie tylko mnie w tym umocniła.
Earl przejął dzieci. Ezekiela znaleziono przygniecionego blachą i wspólnie udają się na poszukiwania najmłodszych. Judith dowiaduje się, iż ich opiekun dostał ugryziony i tu naprawdę pęka mi serce. Zdajecie sobie sprawę, że mamy do czynienia ze światem, który dawno przestał istnieć? I tak naprawdę nie ma dzieciństwa. Mała, mam wrażenie, od zawsze biegała z bronią. I sama uratowała grupę Magny! To nie jest dziecko. Dziewczynka wie, co się stanie i co należy zrobić. Mężczyzna przemienia się, po czym ginie. Zdałam sobie sprawę z tego dość późno i trochę to bolało. Tu pewne tematy stają się codziennością. Pocieszenie możemy znaleźć w wujku Darylu, który przytula dziewczynę. Bardzo urocza i smutna scena.
Eugene szuka pomocy sercowej u Carol, która sugeruje mu iść na spotkanie. W sumie trochę dziwne, że szkolili się na Wyspie, a zostali sami. Może po prostu drogi były zamknięte, ale też wydaje mi się, że nie było do końca wiadomo, z czym przyjdzie walczyć... I nikt nie wiedział, do czego zdolni są szeptacze. Mimo wszystko ujęcie trwa krótko i sprowadza się do tego, by chłopak spotkał się z obiektem westchnień. No tak. Świat wygląda jak wygląda i trzeba korzystać z okazji, bo może okazać się, że jutra nie będzie.
Dawno nie widziałam tak dobrego odcinka.
Rose
[SPOILER ALERT]
Wzgórze płonie, a jego obrońcy walczą tak naprawdę o resztki dobytku. Trup ściele się gęsto, latają strzały, broń w gotowości, kiedy nagle w hordzie odnajduje się ktoś zaginiony. W końcu, po tych odcinkach okazuje się, że Magna żyje (co niesamowicie mnie cieszy!) i jakimś sposobem udało jej się przemknąć wśród sztywnych. Scena jest naprawdę niepokojąca, budzi przerażenie. Po prostu - kobieta nie wygląda dobrze i sytuacja nie ma się najlepiej.
W tym odcinku dzieje się dużo. Dzieci ukrywające się w lesie są względnie bezpieczne. Judith zdaje się pilnować wszystkiego najlepiej, jak potrafi. Kelly, Mary, malutki Adam oraz mężczyzna, którego imienia nie zapamiętałam idą przez las, zostają w pewnym sensie zaatakowani i otoczeni przez zombie. Poświęcenie Mary jest tu kluczowe. Gamma ginie, choć jej wątek mógłby być jeszcze jakoś ciekawie poprowadzony. Beta przekonuje ją, że wciąż będzie kroczyć razem z nimi, lecz jako żywy trup, na co kobieta sprzeciwia się. Cieszę się, że ta postać w pewnym sensie przejrzała na oczy i odcięła się od takiego życia. Scena w samochodzie jest także niepokojąca i mrozi krew w żyłach. Dawno nie było okazji, by drżeć o życie bohaterów. Na tym etapie szkoda byłoby mi niemal wszystkich postaci. Kelly jest naprawdę świetna! Wystarczy, że nie wiadomo, co dzieje się z jej siostrą. Naprawdę, kochani Twórcy!
Jest także Lydia, córka Alphy, która świadoma zagrożenia błądzi po lasach, aż wpada w ręce Negana, który w poprzednim [10x11] odcinku walczył dzielnie po stronie antagonistów. Zamyka ją w chatce w lesie, wyświadczając jej matce swego rodzaju przysługę. Zwabia kobietę do lasu i dzieje się to w końcowych scenach! Więc finał odcinka jest fenomenalny. Negan zabija Alphę. Zabija i przynosi jej głowę siwowłosej, która mam nadzieję - jest w końcu szczęśliwa! Mężczyzna też zwierza się kobiecie ze swojego życia - jak miał żonę, którą kochał, jak zachorowała. Poruszająca scena, zważywszy na to, że Negan zbyt wylewny nie jest.
Carol tutaj generalnie dostaje ze swoje. Nie wiem, czy mnie to rozbawiło, czy nie, ponieważ odcinek był trudny, ale na pewno owa scena zostanie mi w pamięci na długie lata. Podoba mi się nastawienie Miko, która na pewno była zdenerwowana, nie wiedząc, co dzieje się z najważniejszą osobą w jej życiu. Co prawda wątek tych kobiet został jakby zatrzymany, ponieważ rozstają się - jednak wydaje mi się, że wciąż stoją za sobą, jako przyjaciółki. Yumiko w przypływie gniewu uderzyła Carol, co mnie osobiście satysfakcjonuje.
Dowiadujemy się, jak Magna i Connie wydostały się z jaskini. Szkoda jednak, że tego nie pokazali. Chętnie bym to zobaczyła! No, ale wiadomo, odcinek wtedy byłby niesamowicie długi, a to nie są pierwszoplanowe postaci. Ta scena budzi wiele emocji. Myślę, że dla niej było to trudne, nie tylko jako przyjaciółki Connie, lecz także jako dla lidera. Pamiętacie chyba, jak stracili Berniego? Generalnie widać tu sporą zmianę, jaka zachodzi w charakterze dziewczyny. Zauważalna jest trauma, strach a wydarzenia z jaskini odbijają się tu mocno. Żałuję tylko, że od momentu pojawienia się tych postaci scen między nimi, lub jakiś retrospekcji jest tak mało! Ta piątka osób wprowadza sporo nie tyle, co zamieszania, co wiele nowych wątków, a ich umiejętności są niezwykle cenne.
Wciąż nie wiadomo, czy Connie żyje, czy nie. Do zakończenia sezonu mamy CZTERY [!] odcinki i nie wiem, czy cokolwiek się wyjaśni. Z czego 10x13 będzie poświęcony Michonne. Bardzo ciężko to stwierdzić, bo sezon poszedł w górę, jeśli chodzi o jego jakość i "fajność", choć muszę przyznać, że mimo faktu, że fanką postapo jestem wielką, 7 i 8 sezon były takie sobie, a 9 zaczyna się fajnie mniej-więcej od finałowego odcinka.
Czy pogodziłam się z faktem, że mojego ulubionego shipu nie będzie? Tak, raczej tak. To było smutne i łamiące serce, ale wszystko się kończy, nawet w postapo! Może właśnie tak będzie lepiej? Może właśnie tak musiało być? A może to próba charakteru i walka o siebie nawzajem? Pozostanie na takiej linii zapewnia nam właśnie trwanie przy sobie i pójście za sobą w ogień. Zwłaszcza teraz, bo bitwie. Nie sądzę, żeby Magna i Yumiko zostały w konflikcie, zresztą scena po ich rozmowie tylko mnie w tym umocniła.
Earl przejął dzieci. Ezekiela znaleziono przygniecionego blachą i wspólnie udają się na poszukiwania najmłodszych. Judith dowiaduje się, iż ich opiekun dostał ugryziony i tu naprawdę pęka mi serce. Zdajecie sobie sprawę, że mamy do czynienia ze światem, który dawno przestał istnieć? I tak naprawdę nie ma dzieciństwa. Mała, mam wrażenie, od zawsze biegała z bronią. I sama uratowała grupę Magny! To nie jest dziecko. Dziewczynka wie, co się stanie i co należy zrobić. Mężczyzna przemienia się, po czym ginie. Zdałam sobie sprawę z tego dość późno i trochę to bolało. Tu pewne tematy stają się codziennością. Pocieszenie możemy znaleźć w wujku Darylu, który przytula dziewczynę. Bardzo urocza i smutna scena.
Eugene szuka pomocy sercowej u Carol, która sugeruje mu iść na spotkanie. W sumie trochę dziwne, że szkolili się na Wyspie, a zostali sami. Może po prostu drogi były zamknięte, ale też wydaje mi się, że nie było do końca wiadomo, z czym przyjdzie walczyć... I nikt nie wiedział, do czego zdolni są szeptacze. Mimo wszystko ujęcie trwa krótko i sprowadza się do tego, by chłopak spotkał się z obiektem westchnień. No tak. Świat wygląda jak wygląda i trzeba korzystać z okazji, bo może okazać się, że jutra nie będzie.
Dawno nie widziałam tak dobrego odcinka.
Rose
Komentarze
Prześlij komentarz